niedziela, 14 lipca 2013

Letni weekend w mieście

Przyszedł czas odpoczynku i weekend we własnym domku, gdzie nadrabiałam wszystkie domowe zaległości. Tak więc było pieczenie, gotowanie, nadrabianie kinowych i filmowych zaległości, przeglądanie nienoszonych rzeczy i wystawianie ich na Allegro, wypróbowanie nowego lakieru do paznokci oraz kilka nowych zakupów i oczywiście przeglądanie najnowszego numeru Elle i Kukbuka.

 
Najnowszy numer Elle oraz przeglądanie ulubionych blogów i stron w Internecie.

 
I oczywiście najnowszy numer Kukbuka ;)
 
 
Nowy lakier Estee Lauder Pure Color.

 
Kawa na tarasie.

 
Było też ciasto z malinami według przepisu znalezionego na kwestiasmaku.com
 
 
Nadrabianie zaległości filmowych w piątkowy wieczór. "360. Połączeni".
 
 
Było też i dobre kino. "Iluzja".
 
 
Było też kilka odcinków mojego ulubionego serialu. Sex and the City.  
  
 
Kilka małych zmian w mieszkaniu. Zamiast lampek choinkowych powiesiłam wokół okna kolorowe lampki.

 
Na koniec małe biżuteryjne zakupy w Yes. 
 
Mam nadzieję, że Wasz weekend był przepełniony miłymi chwilami i uroczymi spotkaniami ;)
 

 

piątek, 12 lipca 2013

Babskie spotkania przy winie i nie tylko...

Okres wakacji to dla mnie czas nadrabiania towarzyskich zaległości. Praktycznie codziennie coś się dzieje i z kimś się spotykam, by poplotkować, pogotować, wspólnie obejrzeć film, posmakować kawy czy pochodzić po lesie i chwilę pomilczeć. Wakacje to dla mnie czas, kiedy pracy jest zdecydowanie mniej i można spokojnie wyjść punktualnie z pracy lub wziąć home office, by popracować w jakimś milszym otoczeniu niż biuro.

Ten tydzień to tydzień babskich spotkań w różnej scenerii. W poniedziałek postanowiłyśmy z koleżankami z pracy grillować. A że nasza gospodyni to estetka, dlatego nasz stół nakryty jak w najlepszej restauracji - pięknie zastawiony i ozdobiony kwiatami. 


Wtorek, czyli 9 lipca to urodziny naszej Anulki. Z tej okazji postanowiłyśmy wyjść i świętować urodziny u Mielżyńskiego, o którym już wcześniej pisała Dominika. Lubię to miejsce za klimat, miłą i ciut inną od wszystkich innych miejsc atmosferę, za szeroki wybór bardzo dobrych win i niekoniecznie drogich.

W środę spotkanie z sąsiadką na kawę i uroczym sąsiadem, który gości u mnie raz na jakiś czas i wiernie towarzyszy na spacerze do pobliskiej kawiarni czy w popołudniowej drzemce ;)  A wieczorem odwiedziny mojej Mamy, która wybrała się w podróż służbową do Warszawy. Na tę okoliczność zakupiłam moje ulubione owoce, na które czekam cały rok - czereśnie i maliny.
Maliny wykorzystałam do przygotowania wody. Dodałam jeszcze miętę zerwaną w ogródku, cytrynę i limonkę. Idealne orzeźwienie w upalne dni ;)


Po całym tygodniu spotkań, kolacji, plotek i poważnych rozmów przyszedł czas na piątek i wieczór tylko dla mnie, który spędzam gotując i nadrabiając zaległości kinowe. Mam kilka filmów na oku więc zaraz coś wybiorę i wygodnie zasiądę na kanapie z miską czereśni ;) Wcześniej jednak zakupy w osiedlowym warzywniaku, gdzie zakupiłam świeże owoce na ciasto oraz warzywa na śniadanie.




Babskie spotkania są urocze i zawsze się cieszyłam z faktu, że jestem kobietą. I może mamy ciut trudniej i może zarabiamy mniej od mężczyzn na tych samych stanowiskach, ale więź jaką potrafimy zbudować, ciepło jakie potrafimy dać i świat, który potrafimy zbudować - tego nikt nam nie zabierze i nigdy nie wyceni.

Tak więc miłych babskich spotkań i pięknych rozmów.


wtorek, 9 lipca 2013

coś dla Głodomorów :)

I znowu - nasz ulubiony Żoliborz. Mimo, że tyle razy o nim pisałyśmy i tyle już miejsc tam odkryłyśmy, nigdy nam się nie znudzi :)
 
Tym razem miejsce, w którym można przepysznie się najeść - to najważniejsze w tej restauracji. Dostaniemy tam świetne domowe jedzenie, w dodatku w porcjach dla głodomorów :)
 
W środku jest dużo przestrzeni, na mniejsze i większe spotkania, zarówno prywatne, jak i biznesowe.
Dodatkowo w lecie na zewnątrz jest ogródek.
 
Czas umila tam uśmiechnięta obsługa, razem z managerem lokalu, serwując do posiłków pyszne wino, drinki i ... kompot :), który pozwala naprawdę wrócić myślami i wspomnieniami do dzieciństwa!
 
Bardzo polecamy to miejsce, zajrzyjcie :) 
 
 
 
 






 

 


 

 

sobota, 6 lipca 2013

Weranda Take Away, czyli weekend z książką na trawie


Jaki czas temu pisałam już o Werandzie Family TUTAJ. Czas przedstawić najmłodszą z sióstr, która powstała w tym roku - Weranda Take Away.
 
Najmłodsza Weranda powstała tuż obok Weranda Lunch & Wine na dziedzińcu Starego Browaru w Poznaniu. Z tą różnicą, że Take Away jest tuż obok parku, w którym można rozłożyć koc lub leżak i na świeżym powietrzu rozkoszować się różnymi koktajlami, napojami lub drobnymi przekąskami. Sznur drobnych lampek oraz niewyobrażalna ilość ziół w doniczkach, kwiatów i innych roślin, zdobią serce kawiarni.
 
Jeżeli macie ochotę poleniuchować na trawie, pograć w babingtona z przyjaciółmi czy w spokoju poczytać książkę tuż pod kasztanowcem to jest to miejsce idealne w letnie dni.










 
A poniżej kilka dodatkowych zdjęć ze Starego Browaru. Znajdziecie tutaj masę przytulnych miejsc, zakątków ze zdrową żywnością, klimatycznych kawiarni i restauracji. Za każdym razem, gdy tam jestem to nie wierzę, że jest to centrum handlowe i nie bez powodu jest uznane za jedno z najładniejszych centrów handlowych w Europie, bo tak jak nie znoszę takich miejsc i uciekam od nich, to tak zawsze z miłą chęcią odwiedzam Stary Browar, jak tylko jestem w Poznaniu.











Weranda Take Away mieści się w Starym Browarze, przy ul. Półwiejskiej 40 w Poznaniu.
 
Serdecznie Was tam zapraszam!