niedziela, 27 października 2013

Halloween w Cafe Plakatówka

Jesień to dla mnie czas magii. To czas Halloween oraz przysmaków z dyni. To oczywiście wycinanie z dyni różnych strasznych postaci, które potem zdobią nasze tarasy oraz domy.  

Na dzisiejszym spacerze z sąsiadai i dwoma pupilami zaszliśmy do otwartej kilka miesięcy temu kawiarni nazwanej Cafe Plakatówka. Muszę przyznać, że żałuję, że nie odwiedziłam tego miejsca wcześniej. Sporo tutaj książek, gier planszowych i życzliwych oraz sympatycznych ludzi. I oczywiście, jak na tę porę roku przystało, sporo dekoracji z dyni. A kawa jest po prostu wyśmienita ;)











Cafe Plakatówka
Adres: Ostoja Wilanów, Miasteczko Wilanów, Warszawa

czwartek, 17 października 2013

Młyn Klekotki, czyli jesień na mazurach.

Ostatni czas jest intensywny. zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym. potrzebowałam więc wyjechać, aby odpocząć w ciszy i spokoju, z dala od Warszawy i tego co tu się na co dzień odgrywa...
trafiłam do miejsca magicznego, przepięknego, otoczonego rzeką i lasem, pomalowanego cudownymi jesiennymi farbami... to miejsce to Młyn Klekotki.

Jest to odrestaurowany XVII-wieczny młyn wodny w województwie warmińsko-mazurskim, usytuowany pomiędzy Morągiem, Pasłękiem i Ornetą.
Drogi dojazdowe sprawiają wrażenie, że jedzie się na koniec świata... i tak faktycznie tam jest, czas mija zupełnie inaczej, człowiek zatraca się w tym co go otacza...

Popatrzcie na kilka obrazów zatrzymanych moimi oczami.... i pojedźcie, żeby zobaczyć więcej...


















sobota, 5 października 2013

Słodki odpoczynek w magicznej Galindii.

Niestety nastał wrzesień, a zaraz potem październik. Nie wiem kiedy ten czas ucieka. W mojej branży druga połowa roku to okres bardzo intensywnych działań. Ale jeszcze tylko chwila i będzie można planować urlop. Tym razem wyjazd na narty. A póki co uciekam odpocząć na Mazury. W te znane i te mniej znane miejsca. Tym razem odpoczywałam w Galindii, z której zniknęli prawie wszyscy ludzie, a hotel wieczorem był zupełnie pusty... Taką Galindię właśnie lubię i do takiej bardzo chętnie wracam....










 

czwartek, 26 września 2013

o mojej największej pasj raz jeszcze.

Kochani, jakiś czas temu pisałam o pasjach, a w szczególności o jednej, mojej największej - o rajdach samochodowych! :) tym razem byłam po drugiej stronie barykady, bo nie jako kierowca ani pilot, ale jako kibic - emocje i wspomnienia równie duże i niezapomniane.

W połowie września, w weekend, okolice Mikołajek były opanowane przez kierowców rajdowych. Od piątku do niedzieli trwał tam 70. Rajd Polski. Rajd wyjątkowy z kilku względów:
- pojawiły się tam znane rajdowe twarze: Robert Kubica, Krzysztof Hołowczyc czy Kajetan Kajetanowicz, który sięgnął po puchar zwycięzcy;
- pogoda była najgorsza z możliwych - przez cały czas trwania rajdu lał deszcz, co spowodowało, że trasy zawodów zamieniły się w błotniste grzęzawiska, a fani podziwiający wyczyny kierowców stali wszędzie w błocie po kostki
DODAM, że nie posiadam w swojej szafie kaloszy, a dzień przed rajdem kupiłam sobie nowe piękne trampki, w których oto wybrałam się na ten rajd ... ;) możecie sobie wyobrazić co przeżywałam i w jakim stanie wróciłam ja i moje buty :D
zmęczona, przemoczona, przemarznięta, ale szczęśliwa i z ogromem wspomnień :)







 



 

poniedziałek, 16 września 2013

Poznańska jesień.

Ostatni weekend spędziłam w Poznaniu. Był to czas spotkań z osobami z poprzedniej pracy, wspominek, śmiechu do łez i długich rozmów w jednej z poznańskich winiarni. Był to też czas odwiedzin moich ulubionych miejsc w Poznaniu, o których już wcześniej Wam wspominałam - Pracowni oraz Werandy, a także czas małych zakupów i mojej ulubionej jesiennej czynności, czyli czas zbierania kasztanów... A poniżej znajdziecie weekendową foto relację.